Kokaina, narkotyk, zauroczenie, sam nie wiem jak ją nazwać, gdyż trudno mi znaleźć na to określenie. Kobieta, która podobnie jak ja, uwielbia sex, lubi się nim delektować i prawie, że pławić. Kilka lat temu, poznaliśmy się i jakoś tak samo z siebie to wynikło, że zaczęliśmy się od czasu do czasu spotykać w jej mieszkaniu. Jest mężatką, więc w tej opowieści nazwę ją Agata.
Agata to wysoka blondynka po czterdziestce, zaś jej ciało, marzenie Rubensa, jest, można śmiało rzec posągowe. Długie i silne nogi o pełnych udach, jędrne, duże pośladki, kształtny tyłeczek i wspaniałe, duże, obfite piersi ze sterczącymi suteczkami.
Na nasze spotkania uwielbia ubierać się w coś sexownego, najczęściej zakłada pończochy w siateczkę, tzw. kabaretki, w połączeniu z sexownym, czarnym, koronkowym pasem do pończoch. Całość uzupełnia koronkowy, również czarny, staniczek i takież same stringi. Stanik pięknie opina jej cudowne, duże piersi, a stringi uwydatniają krągłość jej pośladków. Na ten erotyczny strój nakłada zwiewny szlafroczek, który w zasadzie za wiele nie ukrywa przed wzrokiem. Nie, powiem całość robi na mnie piorunujące wrażenie, tak, że już od drzwi wejściowych mam na nią wielką ochotę, a kutasik staje dęba, próbując wyrwać się ze spodni.
- Witaj – szepnęła lekko zachrypniętym głosem. – Czekałam niecierpliwie.
Podeszła do mnie, doleciał mnie zapach jej perfum i bijącego od jej ciała podniecenia, a mój wzrok przykuły jej krągłe, pełne i już lekko obrzmiałe z podniecenia piersi, które aż prosiły się, aby je pieścić. Przytuliła się do mnie całym ciałem, a ja objąłem swymi dłońmi jej piersi, masując je delikatnie przez koronkowy materiał stanika, by zaraz dłonie powędrowały, wzdłuż krągłych i obfitych bioder ku gorącej szparce, zakrytej delikatną nicią koronkowych majteczek. Read more…
Był poniedziałek. Ciepłe, majowe popołudnie. Anna stała na chodniku machając ręką do odjeżdżającego samochodu. Kaśka i Agnieszka, jej dwie najbliższe przyjaciółki, właśnie pojechały odpoczywać nad morze. Zazdrościła im, ale obowiązki w szkole, nie pozwoliły jej na to, by wyjechała z nimi. Najbliższy tydzień nie zapowiadał się zbyt różowo. Nie będzie z kim pogadać, a do domu, nie za bardzo ją ciągnęło. Od kilku lat jej mąż stopniowo oddalał się od niej, sprawiając, że wieczór w domu był dla Anny mordęgą. Miała w końcu, dopiero trzydzieści dwa lata i chciałaby coś skorzystać z życia.
Siedem lat temu poznała Wojtka i spodobał jej się bardzo. Całkiem przystojny, a przede wszystkim miły i zrównoważony, okazał się tym, czego szukała, po latach studenckich szaleństw. Motto Anny w czasach studiów, było proste, jak budowa cepa. Bierz z życia ile się da. Dzikie imprezy, trwające czasem po dwa dni, były sensem jej ówczesnego życia. Nie przesadzała wprawdzie z sexem, ale dziewicą też nie była, gdy poznała męża. Po takiej dawce zabawy, przyszedł moment, gdy postanowiła się uspokoić. Pojawił się, wtedy w jej życiu Wojtek. Po krótkiej znajomości, postanowili się pobrać i na początku było im ze sobą wspaniale. Ona uczyła w szkole, on był dyrektorem banku, powodziło im się doskonale. Duży, piękny dom, samochód i wszelkie wygody, które zapewniał jej zakochany po uszy w niej mąż, wydawały się wskazywać, że ich życie będzie pasmem szczęścia.
Niestety, po około dwóch latach, dowiedzieli się, że nie będą mieli dzieci. Pomimo ich usilnych starań, wyrok który wydał lekarz, był nieubłagany – Anna nie może mieć dzieci. Tylko tyle i aż tyle. Od tej pory płomienie miłości i namiętności Wojtka, skutecznie, z każdym kolejnym dniem wygasały, by ostatecznie dopalić się całkowicie. Całą swoją energię i entuzjazm Wojtek, przelał na pracę i tam osiągał coraz bardziej spektakularne sukcesy. Zapewniał Annie dalej dostatnie życie, dbał o dom, wobec niej był grzeczny, ale ich dawna czułość w kontaktach odeszła w zapomnienie, nie mówiąc oczywiście o pożyciu, którego zaczęło Annie bardzo brakować.. Pozostały jej wspomnienia z pierwszych lat małżeństwa, albo z lat studenckich.
Mijały kolejne miesiące, a ciało Anny, zaczął trawić głód namiętności. Palił ją ogniem od środka, z każdym upływającym dniem coraz bardziej. Całkiem niefortunnie dla siebie, biorąc pod uwagę to co teraz czuła, wychowała się w szczęśliwym domu, gdzie rodzice kochali się i szanowali. Od nich nauczyła się, że rodzina to największa wartość w życiu człowieka. Nie potrafiła zdobyć się na to, by zdradzać Wojtka i z wielką zazdrością słuchała rozmów koleżanek, które relacjonowały przebieg swoich kolejnych, rozpalających wyobraźnię spotkań. Tymczasem gorący płomień w jej wnętrzu, palił ją z coraz większą mocą. Anna o niczym tak nie marzyła, jak o tym, by ktoś go ugasił. Read more…